"Arka Noego" (Wydawnictwo Wytwórnia)

Są takie książki, w których zakochujemy się od razu. Widząc je po raz pierwszy wiemy, że musimy je mieć, że chcemy je przeczytać. Takie właśnie uczucia towarzyszyły mi, kiedy w zapowiedziach zobaczyłam książkę Arka Noego Terezy Řičanovej. Malarska okładka zachwyca tak bardzo, że nie da się przejść obok niej obojętnie. Jeden rzut oka do środka i już wiemy - trzymamy w rękach książkę naprawdę wyjątkową.

Historię Noego znają (chyba) wszyscy. Zbudowana przez niego arka jest jednym z najpopularniejszych motywów biblijnych, który omawiany jest w szkole. Aż trudno uwierzyć, że ktoś może tę historię opowiedzieć nieco inaczej. W taki sposób, że nawet ci, którzy znają ją na pamięć, nie będą mogli oderwać się od książki? Niektórym to się udaje. Książka Terezy Řičanovej jest tego najlepszym dowodem. Jej opowieść zaczyna się tak samo, jak ta biblijna. Na świecie jest coraz więcej zła, ludzie nieustannie wchodzą ze sobą w jakieś konflikty. Dlatego Bóg postanawia zgładzić wszystko, co żyje. Ocaleją jedynie Noe i jego rodzina. Bóg chce ich ocalić, ponieważ Noe jest jedynym prawym człowiekiem. Przeżyją również zwierzęta. Jednak, żeby tak się stało, Noe musi zbudować łódź. Wielką łódź, która pomieści Noego, jego rodzinę i po jednej parze zwierząt każdego gatunku, który żyje na świecie. Noe bierze się do pracy, a anioł przelatuje na ziemią i informuje zwierzęta o zbliżającym się potopie. Kiedy łódź była gotowa, a w jej okolice przybyły wszystkie zwierzęta, Noe zaczął wpuszczać je na pokład parami - samca i samicę. A potem zaczął padać deszcz... Dalszy ciąg i zakończenie tej historii zna każdy. Mimo to sposób jej opisania zaskakuje.




Arka Noego opowiada historię, którą znamy. A mimo to czyta się tę książkę z zapartym tchem i rosnącym, z każdą stroną, zachwytem. To nie jest tylko biblijna opowieść, to nie jest tylko historia religijna. To piękna opowieść o człowieku i przyrodzie. O szacunku do niej i jej roli w naszym świecie. Dzięki niej można lepiej zrozumieć świat, który nas otacza. Do zwierząt i roślin. Są dla nas tak zwyczajne, że z czasem przestajemy je dostrzegać. Ta książka kieruje uwagę czytelników właśnie na świat przyrody. I porusza bardzo czułe struny naszej duszy. Mnie Arka Noego wzruszyła swoją subtelnością i malarskością. Dużo jest w tej książce symboli, a w ilustracjach nie brakuje nawiązań to sztuki ludowej. Prostej, ale zawsze niosącej ze sobą ważne przesłanie i zostaje w głowach czytelników na długo. Arka Noego to również książka, która nie ma górnej granicy wiekowej. To książka dla wszystkich miłośników pięknych i mądrych lektur. Tych, którzy lubią czytać, ale również dla tych, którzy lubią je oglądać. Tutaj i do czytania, i do oglądania jest naprawdę sporo, więc nie zastanawiajcie się długo, tylko jak najszybciej włączcie ją do domowej biblioteczki!




Arka Noego

Tereza Řičanová

 tłumaczenie Dorota Dobrew

Wydawnictwo Wytwórnia 2026 


 https://wytwornia.com/

"Smerfy i wioska dziewczyn. Zły czar Wróżki Kwiatuszki" (Wydawnictwo EGMONT)

Gdyby ktoś zapytał mnie o ulubioną dobranockę z czasów dzieciństwa nie zastanawiałabym się długo. Lubiłam wiele bajek, ale ulubiona była jedna. Najbardziej niecierpliwie czekałam na Smerfy. Przygody niebieskich ludzików zawsze angażowały mnie najbardziej i to właśnie z ich oglądania czerpałam największą przyjemność. Sentyment do tej bajki i jej bohaterów został mi do dziś. Każda nowa odsłona ich przygód wywołuje uśmiech na mojej twarzy. To szansa na powrót do beztroskich czasów dzieciństwa i spotkanie z bohaterami, którzy je w dużym stopniu wypełnili.

A nowe historie, których bohaterami są Smerfy pojawiają się regularnie. Komiksy o ich przygodach ukazują się kilka (a może i kilkanaście) razy w roku. Oprócz komiksów wydawane są również książki dla młodszych czytelników, którzy również polubili przygody Smerfów. Na kartach tych książek i komiksów pojawiają się nowe historie i (oprócz tych już dobrze znanych) nowi bohaterowie. Czy z tego powodu przygody Smerfów tracą swój charakter? Nie, można powiedzieć, że jest zupełnie inaczej. Dzięki nowym bohaterom te historie zostają dopełnione tym, czego wcześniej mogło im brakować. Myślę tu przede wszystkim o dziewczynkach. Za moich czasów w Smerfach obecna była tylko Smerfetka, po latach pojawiła się Sasetka. O innych dziewczęcych bohaterkach mowy nie było. Teraz mamy całą wioskę, którą zamieszkują dziewczyny. Co się w niej dzieje? O nudzie nie ma mowy. Są codzienne radości i troski, są wielkie wydarzenia, które mają miejsce tylko raz na jakiś czas. I właśnie o takim wydarzeniu opowiada ósmy tom komiksowej serii poświęconej dziewczynom Smerfom. Co roku w wiosce dziewczyn odbywa się Wielkie Święto Drzewa, które upamiętnia starą wioskę zniszczona przez pożar. Święto ma być radosnym dniem dla wszystkich Smerfów. Niestety, jak to często w takich sytuacjach bywa, w wiosce dochodzi do konfliktu. Urażona Iskierka opuszcza wioskę i idzie sama do lasu. Kiedy długo nie wraca, wszystkie dziewczyny zaczynają się niepokoić. Czy uda im się odnaleźć koleżankę? Nie będzie to łatwe, o dziewczyny poproszą o pomoc Smerfy z sąsiedniej wioski. Niestety, do akcji wkroczy również Gargamel. A to, jak wiedzą wszyscy miłośnicy Smerfów, zwiastuje jeszcze większe kłopoty.




Czy ta historia spodoba się miłośnikom Smerfów? Oczywiście, że tak! Choć głównymi bohaterkami są dziewczyny, a akcja toczy się wokół wioski dziewczyn, to historia zachowała swój niesamowity klimat. Bohaterki potrafią działać razem dla wspólnego dobra, bronić się przed Gargamelem i jego sojusznikami. Potrafią też śmiertelnie się na siebie obrazić, pokłócić o drobiazgi. Dziewczyny borykają się z tymi samymi problemami, co ich koledzy z sąsiedniej wioski. To tez problemy podobne do tych, z którymi mierzyć się muszą czytelnicy tej serii. Ale pamiętajcie, że te komiksy opowiadają nie tylko o problemach, znajdujemy w nich również ogrom humoru. I dobrą lekcję dawania wsparcia drugiemu człowiekowi. Smerfy, jak ludzie, miewają lepsze i gorsze chwile. Nie poddają się jednak i w najtrudniejszych sytuacjach zawsze są razem. I tego mogą się od nich nauczyć (nie tylko) młodzi czytelnicy.




Smerfy i wioska dziewczyn. Zły czar Wróżki Kwiatuszki

scenariusz: Falzar i Thierry Culliford

rysunki: Laurent Cagniat

kolory: Paolo Maddaleni

tłumaczenie: Maria Mosiewicz

EGMONT 2026 

https://egmont.pl/
 

 

"Ancymonek na tropie szczęścia" (Wydawnictwo Literatura)

Warto nauczyć się czerpania radości z najmniejszych rzeczy. Z drobiazgów, które przytrafiają nam się każdego dnia. Z niewielkich sukcesów, które osiągamy. Pozornie jest to bardzo łatwe. Jednocześnie wiele osób tego nie potrafi. Zamiast docenić to, co mają, ciągle narzekają albo mówią, że innym jest w życiu lepiej lub łatwiej. Bohaterowie książki Liliany Bardijewskiej również mieli problem związany ze szczęściem. Nie mogli dojść do porozumienia w kwestii tego, które zwierzę jest najszczęśliwsze na świecie.

Koci spór staje się coraz ostrzejszy. Nikt nie chce ustąpić, nikt nie przyjmuje argumentów drugiej strony. I wtedy do rozmowy włącza się kolejny uczestnik. Tym razem jest to wiatr! Wiatr, który mówi kotom, że to on jest najszczęśliwszy na świecie. Temu koty jednak nie dają wiary. Wiatr okazuje się jednak bardzo uparty i porywa tytułowego bohatera książki, czyli kota Ancymonka. Zwierzak rozpoczyna podróż, o której kierunku decyduje wiatr Hulajdusza. Zwiedzają różne zakątki świata, poznają wiele gatunków zwierząt. Każde wydaje się być tym najszczęśliwszym. Wszystko dzięki wyjątkowym cechom, które posiadają tylko one. Choćby małpy, które huśtają się na drzewach, więc ich życie to ciągła zabawa. Albo wielkie wieloryby, które żyją w wodach oceanów. Szczęśliwe są na pewno również wysokie żyrafy albo ogromne słonie. Ancymonek ma okazję przez chwilę poczuć się jak każde z tych zwierząt. I przekonuje się, że oprócz plusów są również minusy. To, co jednym wydaje się atrakcją, dla innych może być zmorą. Są tez rzeczy, których Ancymonek nie mógłby zaakceptować. Na przykład zwyczajów żywieniowych innych zwierząt. Czy to oznacza, że najlepiej jednak pozostać kotem i cieszyć się szczęśliwym kocim życiem?




Liliana Bardijewska jest autorką jednej z moich (a właściwie) naszych ukochanych książek. Doskonale pamiętam, jak bardzo zachwycił całą naszą rodzinę Zielony wędrowiec, którego po raz pierwszy czytaliśmy, kiedy Tosia była przedszkolakiem. Czytając Ancymonka na tropie szczęścia przypomniałam sobie te emocje. To równie piękna i mądra książka. Książka ze wspaniałą, bardzo przemyślaną historią i wartościowym przesłaniem. Znajdziecie w niej wątki filozoficzne. Zostały one zgrabnie wplecione w całą historię. Te fragmenty zachęcają do rozmowy o własnym pojmowaniu szczęścia. Rozmowy ważnej i potrzebnej. Warto odbyć ją ze swoimi dziećmi, bo dzięki temu będzie im na pewno łatwiej żyć. Ta książka to dobry pomysł na prezent dla dzieci, które są bliskie naszemu sercu. Może być ona również doskonałą pamiątką dla dzieci kończących przedszkole. To jedna z tych lektur, które zostają w pamięci na długo i przemawiają do czytelników w każdym wieku.




Ancymonek na tropie szczęścia

Liliana Bardijewska

ilustracje Monika Feret

Wydawnictwo Literatura 2026

wiek 6+  


 https://wydawnictwoliteratura.pl/

"Rob&Ot. Leć, leć" (Wydawnictwo Debit)

Kolejny rok szkolny dobiega końca. Przed nami wakacje! Cieszą się na nie (chyba) wszyscy. Prawda jest jednak taka, że wakacje znowu okażą się zbyt krótkie. Ani się obejrzymy, a dobiegną końca. I nadejdzie nowy rok szkolny, a w szkolnych ławkach po raz pierwszy zasiądą dzieci, które zakończyły edukację przedszkolną. Teraz pewnie jeszcze trochę się niepokoją, nie wiedzą, co czeka na nich w szkole. Czy polubią swoich nauczycieli? Czy znajdą nowe koleżanki i nowych kolegów. Są też pewnie ciekawi, czego będą się w tej szkole uczyć. 

Na pewno będą uczyć się czytać. Niektóre dzieci opanowały już tę umiejętność w "zerówce", inne czeka jeszcze trochę pracy. Część maluchów ma już za sobą pierwszą samodzielnie przeczytaną książkę, inne na tę lekturę jeszcze czekają. Jednym i drugim polecić mogę serię "Rob&Ot". Pisałam już o niej kilka razy i będę pisać nadal, bo zdecydowanie jest tego warta. Seria ta bardzo przypomina komiks, więc mamy spore ilustracje i niewiele tekstu. Jest też fantastyczna historia, która na pewno wzbudzi sympatię i zainteresowanie wśród dzieci. Przygody sympatycznych robotów i ich koleżanki Uli oraz jej psa Buby, wciągają każdego, kto zdecyduje się zajrzeć do tych książek. W książce Leć, leć do dobrze znanych nam bohaterów dołącza mały ptaszek. Zwierzak uderzył w okno Uli. Na szczęście nic poważnego mu się nie stało, ale potrzebuje trochę odpocząć przed dalszą drogą. Rob i Ot ruszają z pomocą. Tylko, czy ptaszek na pewno tego potrzebuje? 



Od jakich książek najlepiej rozpoczynać przygodę z czytaniem? Od ciekawych! Najlepiej od tych, które dzieci same wybiorą. Wtedy będą je czytać z jeszcze większym zainteresowaniem. Pełna kolorów książka Leć, leć zainteresowanie na pewno wzbudzi. Historia jest ciekawa i pełna humoru. Kolorowe ilustracje ogląda się z przyjemnością, a tekst (umieszczony w większości w komiksowych dymkach) czyta z zainteresowaniem. To książka, która dobrze sprawdzi się jako jedna z pierwszych, samodzielnie przeczytanych historii. Cała książka świetnie łączy naukę z przyjemnością. Pokazuje dzieciom, że nauka nie musi być nudna ani męcząca. Ta książka udowadnia, że czytanie może być wspaniałą przygodą. Pełną uśmiechu i radości. I bohaterów, których zapamiętuje się na zawsze!



Rob&Ot. Leć, leć!

Copons&Fortuny

tłumaczenie Agata Picheta

Wydawnictwo Debit 2026

wiek 5+ 


 https://soniadraga.pl/wydawnictwo-debit

"Wszystkich was kocham najbardziej" (Wydawnictwo HarperKids)

Nadszedł jeden z najbardziej wyczekiwanych dni w roku. 1 czerwca wszyscy obchodzimy Dzień Dziecka, bo przecież każdy z nas jest dzieckiem i dobrze byłoby, żeby każdy z nas jak najdłużej zachował w sobie wspomnienie dzieciństwa. Lat tak bardzo innych od tego, co czekało na nas w dorosłym życiu. Czasu bez obowiązków, bez większych zmartwień. Dziś wspominamy go z nostalgią. Dziś mamy inne zadanie. Zrobić wszystko, żeby za kilkadziesiąt lat nasze dzieci z nostalgią wspominały własne dzieciństwo.

Jak to zrobić? Każdy ma na to pewnie nieco inny pomysł. Jednocześnie są też rzeczy uniwersalne, które dotyczą wszystkich dzieci. Jedną z nich jest zadbanie o to, żeby dzieci wierzyły w siebie, żeby nie porównywały się z innymi. Jako dorośli doskonale wiemy, jak wiele rzeczy komplikuje się, kiedy zaczynamy patrzeć na siebie zbyt krytycznie. Kiedy zamiast skupiać się na tym, co jest w nas dobre, widzimy tylko to, w czym jesteśmy gorsi od innych. Prawda jest taka, że ludzie uwielbiają porównywać się z innymi. Niestety, często wpędza nas to w poważne kompleksy. Taka sytuacja miała miejsce w rodzinie niedźwiedzi, które są bohaterami książki Wszystkich was kocham najbardziej (stworzyli ją twórcy kultowej historii Nawet nie wiesz, jak bardzo cię kocham). Rodzice każdego dnia zapewniali swoje dzieci, że są najwspanialszymi niedźwiadkami na świecie. Pewnego dnia dzieci zaczęły wątpić w prawdziwość tych słów. Skąd ich rodzice wiedzą, że trzy niedźwiadki są najwspanialsze, skoro nie znają wszystkich niedźwiedzi? Rodzice znajdują sposób, żeby im wytłumaczyć, dlaczego to właśnie one są najwspanialsze. Dzieci przyjmują to tłumaczenie. Szybko jednak pojawia się inny problem. A właściwie trzy. Każdy z niedźwiadków zaczyna się sam zastanawiać nad tym, czy przypadkiem nie jest w czymś gorszy od swojego rodzeństwa. Każdy szybko dochodzi do wniosku, że rzeczywiście jest coś, co odróżnia go od rodzeństwa. I tę właśnie cechę uznaje za wadę. Za coś, co sprawia, że nie może być nazywany najwspanialszym niedźwiadkiem świata...



Ależ mnie ta książka wzruszyła! Co prawda sama nie mam rodzeństwa, więc nigdy z nikim się nie porównywałam. Rodzeństwa nie ma też Tosia, więc nie musiałam jej tłumaczyć, że nie jest ani lepsza, ani gorsza od brata albo siostry. Mimo to ta książka mnie poruszyła. Dlaczego? Bo, jak wspomniałam już wcześniej, jako ludzie uwielbiamy (niestety) porównywać się z innymi. Lubimy (niestety) myśleć, że w czymś jesteśmy gorsi, że coś robimy gorzej. Wtedy dochodzimy do wniosku, że nie ma sensu się starać, bo i tak nie uda nam się zrealizować naszych marzeń, osiągnąć tego, co chcemy. Ta książka może pomóc zmienić sposób myślenia. Bo to książka nie tylko dla dzieci, które mają rodzeństwo. Tę historię powinien poznać każdy maluch. Najlepiej w gronie rodzinnym, żeby od razu móc o tej historii porozmawiać. Żeby wzruszyć się nią razem. Żeby zachwycić się tą wspaniałą opowieścią i przepięknymi ilustracjami, które doskonale dopełniają tę historię i czynią ją jeszcze bardziej poruszającą. Myślę, że to książka dla dziecka w każdym wieku. I dla dorosłego też. Bo to jedna z tych historii, które czyta się przez pryzmat własnych doświadczeń.



 Wszystkich was kocham najbardziej

Sam McBratney

ilustracje Anita Jeram

tłumaczenie Natalia Usenko

HarperKids 2026 

https://harpercollins.pl/