"Winston - koci detektyw. Statek widmo" (Wydawnictwo Debit)
Pierwszy był fantastyczny, więc oczekiwania w stosunku do drugiego były bardzo duże. Nie zawiodłyśmy się. Komiks wciąga od pierwszej chwili. Wszystko zaczyna się od rozpaczy Winstona. Kot został sam z profesorem. A profesor Grad nie opiekuje się nim tak, jak Winston tego oczekuje. Kot dostaje jedzenie z puszki i nie otrzymuje należnego mu zainteresowania. Koci przyjaciele nie rozumieją jego zmartwień i pretensji. Ich zdaniem Winston wcale nie jest w tak beznadziejnej sytuacji, jak to przedstawia. Ma co jeść, ma dach nad głową, a jego opiekunki i przyjaciółki przecież niedługo wrócą. Szybko okazuje się, że problemy Winstona nie są tak do końca wymyślone. Babuszka, czyli teściowa profesora Grada zostaje napadnięta i trafia do szpitala! Prawdopodobnie padła ofiarą szajki złodziei grasującej na rzeką. Policja wie o jej istnieniu, ale nie potrafi ani namierzyć, ani złapać złodziei. Do akcji musi wkroczyć Winston ze swoimi przyjaciółmi. Grupa czworonożnych przyjaciół trafi na ślad tajemniczego statku. Tak, dobrze się domyślacie, to tytułowy statek widmo. Pod piracką banderą pływają na nim szopy pracze. Nikt ich nie widzi, bo rzucono na nie klątwę...
Przygody Winstona nigdy nas nie zawiodły. W książkach, których był bohaterem zawsze działo się coś ciekawego. Tym razem również. Tyle w tym komiksie różnych wątków. Każdy ciekawy i interesujący dla czytelnika. Wszystko łączy się w całość i w jedną historię, od której naprawdę trudno się oderwać. Jeśli do tej porywającej historii dodamy komiksową formę i świetne, pełne humoru ilustracje, to otrzymujemy książkę, która może stać się jedną z najciekawszych lektur, jakie przeczytacie w tej wakacje. Ze względu na komiksową formę wciągnie nawet tych, którzy czytać nie lubią i nie zamierzali spędzać lata z książką w ręce. Myślę, że dzięki Winstonowi mogą zmienić zdanie. Przeczytają ten, a potem kolejny komiks o jego przygodach. I kto wie, może zakochają się w czytaniu...
Winston - koci detektyw. Statek widmo
Franke Scheunemann
ilustracje Nikolai Renger
tłumaczenie Agata Janiszewska
Wydawnictwo Debit 2024
https://wydawnictwo-debit.pl/
Ja tam wolę psy. Książka zapowiada się świetnie. Mogłabym ją poczytać z synem.
OdpowiedzUsuńBardzo fajna książka. Myślę że będzie miała wzięcie.
OdpowiedzUsuńMyślę że nie bez powodu obrazki są czarno białe. Książka zapowiada się ciekawie.
OdpowiedzUsuńKsiążka zapowiada się ciekawie. Dzieciom powinien spodobać się wątek detektywistyczny.
OdpowiedzUsuń