"Akademia Mądrego Dziecka" od rana do wieczora (Wydawnictwo HarperKids)

Nie wyobrażam sobie życia bez książek. Czytam przy każdej możliwej okazji i mam wrażenie, że książki są ze mną od zawsze i, że zabieram je ze sobą wszędzie. Tosia też od urodzenia zawsze miała, w zasięgu ręki lub wzroku, jakąś książkę. Czytanie książek to przecież świetna zabawa, okazja do poznawania świata i nauki. Seria "Akademia Mądrego Dziecka", o której pisałam tu wiele razy, spełnia wszystkie te wymagania. Na dodatek cały czas pięknie się rozrasta! Właśnie ukazały się nowe książki adresowane do najmłodszych czytelników.

Pierwsza z tych książek Dzień dobry, ptaszku! Pierwsze bajeczki to niedługa opowieść o powiększającej się ptasiej rodzinie. Na pierwszej stronie widzimy ptasią mamę, która intensywnie przygotowuje się na narodziny potomstwa. W gnieździe są trzy jajka, więc już niedługo nie będzie miała ani chwili wytchnienia. Maluchy czytające tę książkę będą jej mogły pomóc w przygotowaniach. W końcu ktoś musi dołożyć do gniazda ostatnią gałązkę. Potem dzieci będą obserwować jak z jajek wykluwają się pisklęta, którymi trzeba się opiekować i, o które trzeba dbać. Na przykład karmić. Czym? Oczywiście robakami! Mali czytelnicy będą w tym wszystkim uczestniczyć, bo w książce jest wiele elementów, które można przesuwać i dzięki temu niemal współuczestniczyć w historii, która rozgrywa się na jej stronach.




Podobnie jest książką Zasypianie. Pierwsze słowa. Tu, razem z bohaterem tej książki, szykujemy się do spania. Niby prosta rzecz, a jednak trzeba się do niej przygotować. Na przykład odpowiednio ubrać, a potem wyciszyć. Przeczytać coś ciekawego albo przytulić ukochanego misia. Przytulić się do mamy i taty, przykryć kołdrą albo ukochanych kocem. Dużo obowiązków. Dużo rytuałów. Warto je znać, żeby potem spać dobrze. W Zasypianiu oprócz jedna strona to pytanie, na które dziecko musi odpowiedzieć i rysunek z ruchomymi elementami. Druga to kilka słów i obrazków, których dzieci mogą (i powinny) się nauczyć. Świetna zabawa połączona z nauką. Nikt nie będzie się nudził, każdy będzie się dobrze bawił.




O "Akademii Mądrego Dziecka" pisałam wiele razy. Zawsze dobrze, bo nigdy się na niej nie zawiodłam. Teraz, kiedy szukam prezentu dla jakiegoś malucha, zawsze najpierw myślę o tej serii. Jest naprawdę ciekawa, bardzo różnorodna i każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Zawsze, kiedy biorę do ręki nowe tomy, wydaje mi się, że kolejne niczym mnie już nie zaskoczą. A jednak się udaje. Oprócz elementu zaskoczenia są też rzeczy stałe, które sprawiają, że moja opinia o tej serii jest tak wysoka. To przede wszystkim staranność wykonania. Naprawdę grube strony oprą się małym rączkom, a zaokrąglone rogi dają pewność, że żaden maluch nie zrobi sobie tą książka krzywdy. Jak widzicie, są tu same korzyści. Jeśli jeszcze z "Akademią Mądrego Dziecka" się nie zetknęliście, koniecznie naprawcie ten błąd. Coś dla siebie znajdą tam zarówno maluchy, jak i ich starsi koledzy. Przedszkolaki, a nawet te dzieci, które chodzą już do szkoły. Ta seria rośnie razem ze swoimi czytelnikami.

Te i inne książki z serii

"Akademia Mądrego Dziecka"

znajdziecie na

https://harpercollins.pl/
 

"Motylki i Mrówki" (Wydawnictwo Zakamarki)

Są takie książki dla dzieci, które wywołują duże emocje nawet u dorosłych czytelników. Książki tak mądre, że powinien przeczytać je każdy. Bo każdy może się z tych książek czegoś nauczyć. To historie uniwersalne, pełne mądrości i wartości, które warto promować i, o których trzeba przypominać. Jedna z takich książek leży właśnie przede mną. To jeszcze pachnąca farbą drukarską nowość z Zakamarków Motylki i Mrówki.

Tytuł może się komuś skojarzyć z nazwą grup przedszkolnych. I nie będzie to skojarzenie całkowicie chybione. Mogłyby to również być nazwy dwóch grup mieszkających na dwóch, sąsiadujących ze sobą podwórkach. Należące do nich dzieci mogłyby ze sobą rywalizować, kłócić się, godzić i zgodnie bawić. To jednak też nie jest w pełni trafne i właściwie skojarzenie. Bo rzeczywiście, Motylki i Mrówki to nazwy dwóch grup dzieci. Nie są to jednak grupy przedszkolne, nie są to nazwy grup podwórkowych. Ich członkowie mieszkają w miejscu, któremu najbliżej chyba do domu dziecka. Same zresztą mówią, że choć miejsce, w którym żyją przypomina przedszkole, to przedszkolem nie jest. Jest jakimś dziwnym tworem, który szybko zaczyna się kojarzyć czytelnikom z więzieniem. Żyjące tam dzieci podzielone zostały na dwie grupy - Motylki i Mrówki. Jedne (Motylki) żyją dostatnio i robią to, co dzieci robić powinny. Drugie (Mrówki) ciężko pracują, żeby Motylkom było dobrze. Nad jednymi i drugimi czuwa Kierowniczka. Osoba despotyczna, która narzuciła dzieciom różne zasady i wprowadziła w ich życiu ten sztuczny podział. Dzieciom początkowo on na pewno nie przeszkadzał, nie znały innego życia, nie wiedziały, że mogłyby obowiązywać je inne zasady. Jednak pewnego dnia w ich głowach pojawiła się myśl, że coś jest nie tak. Zaczęły się zastanawiać, dlaczego jedni bawią się, uczą i smacznie jedzą, a drudzy są tego pozbawieni. I jak to dzieci, szybko od słów i myśli przechodzą do czynów. Postanawiają spróbować coś zmienić...




Motylki i Mrówki wyglądają niepozornie, a okazują się książką, w której tkwi wielka moc. Książka, która pokazuje dzieciom, że mają możliwość robienia rzeczy niezwykłych. Wystarczy tylko, że będziemy kierować się w życiu uczuciami. Że nigdy nie zabraknie nam empatii, że zawsze będziemy otwarci na innych ludzi i ich potrzeby. Że będziemy myśleć o ich uczuciach i liczyć się z nimi. Że nie pozwolimy dzielić ludzi na lepszych i gorszych. Ta książka dobitnie o tym przypomina. To bardzo mądra i wartościowa lektura. Historia, którą powinni poznać wszyscy. Historia, którą wszyscy powinni przeczytać, przemyśleć i zapamiętać. Bardzo ważna i potrzebna. Ukazała się w styczniu, na początku nowego roku, a ja już mam pewność, że to jedna z najważniejszych premier tego roku. 




Motylki i Mrówki

Pija Lindenbaum

tłumaczenie Katarzyna Skalska

ZAKAMARKI 2025

wiek 3+ 


 

Film: "Dzielna banda i tajemnica zaginionego wujka"

W niektórych województwach (między innymi u nas) ferie trwają w najlepsze. Można nawet powiedzieć, że zbliżają się już do końca. Inni uczniowie na zimową przerwę od nauki niecierpliwie czekają. Przed feriami wszyscy zadają sobie to samo pytanie, jak najlepiej wykorzystać te dwa tygodnie? Wyspać się na zapas? Przeczytać wszystkie zaległe książki? Przejść wszystkie poziomy w najnowszej grze? Wyjechać do ciepłych krajów albo w góry? A może wybrać się do kina? Ciekawych filmów, które warto obejrzeć nie brakuje. Każdy powinien znaleźć coś, co go zainteresuje i, co przypadnie mu do gustu. Ja chcę dziś zaproponować Wam obejrzenie filmu, który swoją premierę będzie miał w najbliższy piątek. A my miałyśmy możliwość obejrzenia go przed premierą, dzięki uprzejmości dystrybutora, czyli Best Film. 

Główni bohaterowie filmu rodzeństwo Tom i Mary rusza do Nowego Jorku na spotkanie z wujkiem. Niestety, kiedy przypływają do portu, wujek nie przychodzi ich odebrać. Początkowo dzieci nie wiedzą, co robić. Szybko wpadają jednak na odważny pomysł. Postanawiają go odnaleźć. Na środek lokomocji wybierają pociąg. Muszą się w nim ukryć, bo nie mają pieniędzy na bilet. Szybko trafiają jednak na życzliwych ludzi, którzy są gotowi im pomóc w dotarciu do celu podróży. Równie szybko wpadają w poważne tarapaty. Razem z nowym kolegą Nickiem wysiadają z pociągu w trakcie postoju i w wyniku splotu różnych wydarzeń, zostają na stacji... Nie tracą jednak zimnej krwi i również z tej sytuacji wychodzą obronną ręką. Nie będzie to jednak koniec ich przygód i kłopotów. Emocji nie  zabraknie!


Dzielna banda i tajemnica zaginionego wujka okazała się bardzo przyjemnym filmem familijnym, który powinien spodobać się zarówno dzieciom, jak i ich rodzicom. Pięknym obrazem o współpracy, umiejętności niesienia pomocy i otwieraniu się na potrzeby drugiego człowieka. O bardzo odważnych dzieciach, o mądrych i niemądrych dorosłych. O tym, że nikt nie jest gorszy od drugiego. O tym, że w życiu nie można kierować się uprzedzeniami. O tym, że każdy ma jakiś talent i umiejętność, którą można w dobry sposób wykorzystać. O wyjątkowym chłopcu, który jeździ na wózku. Tom i Mary poznali go w pociągu i szybko się z nim zaprzyjaźnili. Choć Nick nie mówi i wielu rzeczach trzeba mu pomagać, to nie jest dla nikogo ciężarem. Przeciwnie, jest pełnoprawnym uczestnikiem tej wyprawy. To bardzo ważna lekcja dla wszystkich widzów. Czy warto zobaczyć ten film? Oczywiście, że tak! Myślę, że czas ferii to dobry moment na rodzinne wyjście do kina. Zadowoleni będą szczególnie wszyscy fani Kwiatu Jabłoni. Głosu głównym bohaterom użyczyło rodzeństwo Sienkiewiczów. Czy dubbingują tak dobrze jak śpiewają? Naszym zdaniem tak! A Wy przekonajcie się sami wybierając się do kina. Miłego seansu!



 

"Latawiec" (Wydawnictwo AGORA dla dzieci)

Są takie książki, których jestem pewna. Książki, które od samego początku zachwycają. Takie, które zachwycają już w zapowiedziach. Te, które bierzesz do ręki i od razu wiesz, że już niedługo przeżyjesz niezwykłą przygodę. Skąd ta pewność? Mogłabym napisać, że to się po prostu czuje. I pewnie w wielu przypadkach tak jest. Ale są też inne powody. Na przykład nazwisko autora albo ilustratora. I w tym przypadku właśnie tak było...

Książkę Latawiec napisała Barbara Kosmowska, autorka, którą znamy od dawna i, której wiele razy udało się nas zachwycić i przenieść do zupełnie innego świata. A ilustracje do Latawca to dzieło Emilii Dziubak. Jednej z naszych ulubionych ilustratorek. Bacznie śledzimy nowości, do który tworzy ilustracje, bo talent ma niesamowity, a jej prace nieustannie budzą nasz zachwyt i podziw. Barbara Kosmowska i Emilia Dziubak stworzyły już kilka wspólnych książek, ale takiej jak Latawiec jeszcze nie było. To powieść absolutnie wyjątkowa i zachwycająca każdym zdaniem, każdą ilustracją i każdym najdrobniejszym szczegółem. Bohaterem tej książki jest Mieszko. Sympatyczny i ciekawy świata chłopiec, który przeżywa w swoim życiu bardzo trudny moment. Niedawno tata Mieszka wyprowadził się z ich domu i chłopiec został sam z mamą. Mamą, która bardzo go kocha i zrobiłaby dla niego wszystko, ale teraz ona również przeżywa trudny czas i bardzo często chodzi smutna i zamyślona. Mieszko ma też wspaniałą przyjaciółkę Tosię, która jest dla niego ogromnym wsparciem (jak na przyjaciółkę przystało). Już niedługo będzie miał również dziadka! Zapytacie, jak to możliwe? Przecież dziadka ma się od zawsze. Bo nie jest to prawdziwy dziadek, raczej taki przyszywany. Starszy pan pewnego dnia wprowadza się do domku stojącego niedaleko domu Mieszka. Chłopiec zaczyna z nim rozmawiać, spędza z nim wiele czasu, przychodzi w każdej wolnej chwili. Okazuje się, że tak naprawdę nie jest nikim obcym tylko tatą przyjaciółki mamy z lat młodości. Ma on dla chłopca mnóstwo czasu, dużo z nim rozmawia i wsłuchuje się w jego potrzeby. Częstuje Mieszka pysznym jedzeniem, opowiada różne historie i buduje z nim latawiec. Czy to wystarczy, że chłopiec poczuł się lepiej? Żeby był szczęśliwszy?




Latawiec to pełna uczuć i emocji książka o bardzo wyjątkowym chłopcu i bliskich mu ludziach. Książka o troskach i zmartwieniach, które mogą (niestety) stać się udziałem każdego dziecka. O sposobach na radzenie sobie z nimi. Książka o mądrych i niemądrych dorosłych. O dobrych i złych ludziach. O troskach, które spędzają sen z powiek najmłodszym. O marzeniach, które czasem trudno spełnić. O guzikach i wymarzonym kocie. O pasjach, o dobrym jedzeniu, o otwieraniu się na drugiego człowieka i jego potrzeby. Wszystko toczy się tu niespiesznie. Wszystko ma swój czas. Tu doskonale to widzimy. Latawiec to książka nie tylko o tym, co trudne, ale też o tym, co piękne. O budowaniu i pielęgnowaniu relacji z drugim człowiekiem. O otwieraniu się na ludzi. Bardzo mądra i ważna opowieść dla małych i dużych czytelników. Warto przeczytać ją razem z dzieckiem. A potem o niej porozmawiać i ją przemyśleć. Polecam Wam tę książkę z całego serca i jestem pewna, że Latawiec oczaruje Was tak samo jak nas.




Latawiec

Barbara Kosmowska

ilustracje Emilia Dziubak

AGORA dla dzieci 2025 

https://agoradladzieci.pl/
 

"Muminek. Tatuś Muminka i wielka powódź" (Wydawnictwo HarperKids)

Czy wiecie, kto w tym roku świętuje swoje 80. urodziny? Tak, dobrze się domyślacie, że są to Muminki! Ja, zupełnie tego nieświadoma, kupiłam na 2025 roku nawet kalendarz z tymi bohaterami. Planuję, więc spędzić w ich towarzystwie cały nowy rok. Możecie się spodziewać, że i tutaj ci sympatyczni bohaterowie będą pojawiać się częściej. Zwłaszcza, że wśród zapowiedzi wydawniczych pojawia się wiele nowych tytułów związanych właśnie z Muminkami!

Dziś czas na pierwszą taką książkę. Muminek. Tatuś Muminka i wielka powódź to pełna ciepła opowieść o tym, skąd Muminki wzięły się w Dolinie Muminków. Zastanawialiście się kiedyś nad tym? Szczerze mówiąc, ja nie. Myślałam, że były tam od zawsze. Że Dolina Muminków jest tym miejscem, w którym na świat przychodzą wszystkie Muminki i tu spędzają całe swoje życie. Teraz tak, ale jak się okazuje wcześniej tak nie było. Tatuś Muminka mieszkał kiedyś przy leśnym potoku. Tam założył rodzinę, tu na świat przyszedł jego synek. Tam zbudował dom, który wszyscy tak dobrze znamy. Nie planował żadnej przeprowadzki. Jednak los zdecydował za niego. A właściwie zdecydowała wielka woda, która porwała najpierw jego łódkę, a potem dom i bliskich. Sytuacja była dramatyczna i nic nie wskazywało na to, żeby finał mógł być szczęśliwy. A jednak był! Co się dokładnie wydarzyło? Tego zdradzić Wam nie mogę. Tego dowiecie się z książki.


Lubimy czytać naszym dzieciom historie, które pamiętamy z własnego dzieciństwa. Lubimy odkrywać nowe przygody bohaterów, których wtedy poznaliśmy. Czasem jesteśmy rozczarowani, bo niektóre książki źle się zestarzały. Niektórzy bohaterowie wydają nam się anachroniczni. Jak jest z Muminkami? Ktoś powie, że Mama Muminka nie pasuje do wizerunku współczesnej kobiety. Ktoś będzie krytykował tradycyjny podział ról. Nam ani jedno, ani drugie nie przeszkadza. Czytamy z przyjemnością i uśmiechem na twarzy. Uwielbiamy te klasyczne opowieści, lubimy ich współczesne odsłony (pisane na motywach opowiadań Tove Jansson). Ich czytanie zawsze daje nam wiele radości. Spotkanie z nimi to zawsze szansa na oderwanie się od codziennych problemów i spędzenie czasu w miejscu, w którym nikt się nie spieszy, w którym wszyscy są na siebie otwarci i zawsze gotowi do niesienia pomocy. Utopia? Być może. Ale piękna i ponadczasowa!

 


Tę i inne książki o Muminkach

znajdziecie na


 https://harpercollins.pl/

 

"Wstydu za grosz!" (Wydawnictwo Literatura)

Trudno mi uwierzyć w to, że za kilka miesięcy Tosia skończy szkołę podstawową. Trudno mi uwierzyć, że po wakacjach rozpocznie naukę w szkole średniej. Czas płynie zdecydowanie zbyt szybko. Dopiero co jej biblioteczka pełna była książek ze sztywnymi kartkami i zaokrąglonymi rogami. Teraz są już one tylko wspomnieniem. Teraz Tosia szuka książek dla nastolatek. Nic dziwnego, jest nastolatką, ma zupełnie inne problemy i przemyślenia, więc szuka lektur, które opowiadają o sprawach dla niej ważnych i jej bliskich.

Staram się nadążać za tym, co czyta Tosia, choć łatwo nie jest. Wiele książek Tosia wyszukuje sama, część polecam jej ja. Staram się przy tym zwracać uwagę na kategorię wiekową, bo dobrze wiecie, że z literaturą młodzieży ostatnio różnie bywa. Na niektóre lektury jest jeszcze zdecydowanie za młoda, niektóre nie są warte czytania. Są jednak (na szczęście) i takie, które przeczytać trzeba, bo poszerzają wiedzę o świecie, zmieniają podejście do niektórych spraw i otwierają oczy na potrzeby (i uczucia) drugiego człowieka. Takie rozmyślania towarzyszyły mi, kiedy czytałam książkę Zuzanny Orlińskiej Wstydu za grosz!. Pełnej emocji, bardzo poruszającej, a jednocześnie pełnej humoru historii pewnej rodziny. Julianna, główna bohaterka tej książki, przeżywa właśnie bardzo trudny czas. Wszystkie problemy zaczęły się w szkole. Rówieśnicy dostrzegli w telefonie coś, co u żadnego dorosłego nie wywołałoby fali śmiechu. Oni jednak dorośli nie są. Oni nie liczą się z tym, że swoimi słowami lub gestami mogą zrobić komuś przykrość. Julianna staje się obiektem kpin rówieśników. Jej świat się wali. Widzimy jak próbuje sobie z tym poradzić. W pierwszym odruchu - ucieka ze szkoły, potem chroni się u babci. Babci, której też nie jest łatwo, bo na każdym kroku boleśnie doświadcza upływającego czasu. Choć czuje się dobrze, ma mnóstwo sił i pomysłów, które chciałaby realizować, nikt nie chce dać jej szansy, bo podobno jest za stara. Oprócz nich jest w tej książce Alik, kolega z klasy Julianny, który pewnego dnia dostrzega anioła. Dziewczynę, która podbija jego serce, ale która zupełnie nie jest nim zainteresowana. Co ich łączy? Czy łączy ich cokolwiek? Owszem. Choćby tytułowy wstyd, którego (według otoczenia) nie mają za grosz. I problemy, które spadły na każde z nich, choć żadne z nich się o nie nie prosiło...


Wstydu za grosz! to książka boleśnie aktualna. Jej bohaterem mógłby być każdy z nas. Każdy mógłby mierzyć się z podobnymi problemami. Każdego mogłoby spotkać to, z czym się borykają, czyli depresja. Zaczyna się pewnie niewinnie, od jakiegoś wydarzenia, które wielu mogłoby zbagatelizować. W tej książce temat depresji zostaje "ubrany" w piękną literacką formę. Bohaterowie są traktowani przez autorkę z dużą delikatnością i ogromem uczuć. Widać, że ich lubi. Pozytywne uczucia szybko odczuwają względem nich również czytelnicy. Ja całą tę ekipę pokochałam od razu. To bohaterowie z krwi i kości, podobni do tych, którzy będą czytać tę książkę. Dzięki temu szybko staną im się bliscy. Dzięki temu w ich przygodach będzie się można przeglądać jak w lustrze. To mądra i ważna pozycja nie tylko dla młodzieży. Dzięki tej książce młodych zrozumieć mogą również dorośli. Ci, którzy dorastali w nieco innych czasach. Ci, którzy z innymi rzeczami musieli się mierzyć. Warto, żeby oni również poznali tę historię. To w ogóle opowieść bardzo uniwersalna i ważna. Opowieść obok której trudno przejść obojętnie i, którą trudno będzie mi zapomnieć.


Wstydu za grosz!

Zuzanna Orlińska

Wydawnictwo Literatura 2024

wiek 12+

https://wydawnictwoliteratura.pl/
 


"Dobrze być z Tobą, dziadku" (Wydawnictwo Zielona Sowa)

Dziś obchodzimy bardzo ważne święto. 22 stycznia to Dzień Dziadka. Myślę, że każdy, kto ma dziadka o tym dniu pamięta. Bo dziadek to przecież jedna z najważniejszych osób w życiu każdego dziecka. Z dziadkiem można realizować najbardziej szalone pomysły. Dziadek niczego się nie boi. Dziadek na wszystkim się zna i wszystko umie naprawić. To on jest towarzyszem wyjątkowych przygód, które zostają w pamięci dzieci na zawsze. 

O takiej właśnie przygodzie opowiada najnowsza książka Anieli Cholewińskiej - Szkolik Dobrze być z Tobą, dziadku. Bohaterem książki jest mały wilczek Wieruszek. Choć jest najmłodszym członkiem swojej rodziny uważa, że jest już dorosły i na tyle samodzielny, że mógłby wybrać się z rodzicami na trudną wyprawę. Mama i tata wilczka są innego zdania. Maluch ma zostać w ich norze. To dla niego lepsze i bezpieczniejsze. Wieruszek jest z tego powodu bardzo nieszczęśliwy. Tego dnia już nic nie uratuje, nic nie sprawi mu radości. Ale od czego ma się dziadka?! Dziadek Wieruszka odwiedza wnuka i zabiera go na wielką wyprawę. Wyprawę inspirowaną historią pradziadka Borusa. Ich przodka, który dzięki swojej odwadze stał się wielkim podróżnikiem i założył wilczą osadę. Dziadek i Wieruszek odkryją tę historię na nowo. Przeżyją te przygody raz jeszcze. A razem z nimi przeżyją je mali czytelnicy. Gwarantuję Wam, że emocji nie zabraknie, bo Borus był naprawdę wyjątkowym wilkiem!




Czytanie książek to w wielu rodzinach domena mam i babć. Czas to zmienić. Ojcowie i dziadkowie mają równe prawa. Im również należy się prawo do czytania dzieciom i wnukom. Ta książka może być początkiem nowej tradycji. Wspólnego czytania z dziadkiem w Dniu Dziadka. To będzie nie tylko przyjemność dla dziadków i wnuków, ale również inspiracja do własnych przygód i podróży. Kopalnia pomysłów na to, co można robić wspólnie. Jestem pewna, że ta pięknie wydana książka spodoba się zarówno wnukom, jak i dziadkom. Historia wciąga, budzi ciekawość, a jej czytanie daje mnóstwo przyjemności. Do tego jest przepięknie zilustrowana. Chyba nigdy wcześniej nie spotkałam się z ilustracjami Roksany Barwińskiej, ale myślę, że nie jest to nasze ostatnie spotkanie. Bo rysunki, które stworzyła do tej książki są naprawdę piękne. Stanowią integralną część tej historii i nie wyobrażam sobie, że mogłoby ich nie być (albo być ich mniej). Jestem pewna, że każdy, kto po tę książkę sięgnie podzieli moje zdanie. Każdy też (podobnie jak ja) zapała do tej książki sympatią. Bo takiego dziadka i takiego wnuka nie da się nie polubić! 




Dobrze być z Tobą, dziadku

Aniela Cholewińska - Szkolik

ilustracje Roksana Barwińska

Zielona Sowa 2025

https://www.zielonasowa.pl/